Zyta Ewa Dapkun
Nauczyciel Zespołu Szkół Technicznych Białymstoku
 
POLSKA SZKOŁA CZY NA PEWNO W EUROPIE
 
"pozycja i wizerunek szkoły”, poziom lokalny, miejsce w Europie i świecie

Reformowana szkoła
Unowocześnienie  polskiego  systemu  edukacyjnego  było  i  jest  niezbędną inwestycją  w rozwój  społeczeństwa,  zwłaszcza  młodego  pokolenia.  System edukacji musi odpowiadać na zmiany zachodzące w świecie, stale się rozwijać i doskonalić  korzystając  z  najlepszych  wzorów. Chcąc wiedzieć, w jakich kierunkach zmierzać będzie polska oświata, zrozumieć logikę i celowość wprowadzanych zmian pozwoliłam sobie zgłębić temat analizując dokumenty strategiczne dot. edukacji tak UE, MENiS a także Województwa Podlaskiego (tu mieszkam, pracuje i posyłam dzieci do szkoły). Dziś, po 13 latach od wprowadzania reformy edukacji, refleksji poddaję realizację założeń i efekty wprowadzanych działań. Przemiany dokonujące się w naszym kraju przyniosły ze sobą szereg wyzwań i problemów. Z jednej strony poszerzyły zakres wolności i samorealizacji, by z drugiej powodować powstanie wielu trudności, patologii, bezradności ludzi wobec wprowadzanych zmian. Dzisiaj  nie żyjemy w świecie stabilnym, przejrzyście urządzonym, z jasno wytyczoną perspektywą.  Świat współczesny pogrążony jest w chaosie norm i zasad, a przyszłość rysuje się mgliście. Zjawiska te w dużym stopniu dotknęły edukację szkolną. W świecie współczesnym znaczenie edukacji stale wzrasta, a jej rola staje się coraz trudniejsza.  Wzrosły wymagania stawiane jednostce, a co za tym idzie oczekiwania wobec edukacji. Przed szkołą stanął niezmiernie duży trud przygotowania młodego pokolenia do życia w świecie pluralizmu moralnych wartości i konieczności wyborów, których każdy człowiek musi dokonywać osobiście.
Nastąpiła transformacja życia społecznego i postęp naukowo – techniczny skutkujący zmianami w środowisku pracy. Z podanych trendów wynikała światowa tendencja zawarta w pojęciu edukacji ustawicznej,  pojmowanej jako uczenie się przez całe życie. Rola edukacji –  powszechnie dostępnej i możliwie najwyższej jakości – w dążeniu do osiągnięcia celów strategii była bezdyskusyjna. Projekt Narodowego Planu Rozwoju na lata 2007-2013 przewidywał uruchomienie Programu Operacyjnego „Wykształcenie i Kompetencje”, którego głównym celem było podniesienie poziomu wykształcenia polskiego społeczeństwa. Z pewnością nie mogliśmy pozostać na ówczesnym poziomie, wiele pracy było do zrobienia.

Idee to piękna rzecz… - o tym dokąd zmierzaliśmy i gdzie rozminęliśmy się z ideami.
Wejście Polski do Wspólnoty Państw zainicjowało nowe tendencje w kształceniu zawodowym. Gospodarka rynkowa i zmieniający się rynek pracy kształtują specyfikę, kierunki i efektywność kształcenia zawodowego. Rozpoczęta w 1999 roku reforma systemu oświaty zakładała dostosowanie systemu edukacji do potrzeb rynku pracy. Istotnym zagadnieniem było powiązanie kształcenia zawodowego z rynkiem pracy, a przez to zwiększenie perspektyw zatrudnienia absolwentów. Wynikała z tego konieczność wysokiej jakości kształcenia i porównywalność uzyskiwanych kwalifikacji, w związku z czym MENiS zawarło porozumienia z organizacjami pracodawców, samorządami gospodarczymi w zakresie realizacji praktycznej nauki zawodu. Zmieniały się technologie, zawody i specjalizacje. Należało zaktualizować posiadane kompetencje lub uzyskać nowe. Wprowadzany Europejski model edukacji zakładał przede wszystkim: kształcenie ustawiczne, edukację przez całe życie, kluczową dla XXI wieku oraz nowe wymagania i oczekiwania wobec nauczyciela XXI w. Ideę oparto na tzw. 4 filarach edukacji:
1.    Uczuć się, aby wiedzieć – sugerująca opanowanie wiedzy pozwalającej poznać i zrozumieć otaczający świat, rozwinąć zainteresowania i krytycyzm, najczęściej przez historię, literaturę piękną, turystykę, nauki społeczne, sport, kulturę, co miało determinować do zagłębiania się w zakątki wiedzy specjalistycznej;
2.    Uczyć się, aby działać – w myśl tej zasady nie wystarczy samo zdobycie kwalifikacji do wykonywania zawodu. Potrzebne są kompetencje, rozumiane jako swoisty koktajl kwalifikacji zawodowych, postaw społecznych, umiejętności pracy w zespole, zdolności podejmowania ryzyka. Dziedzinami wiedzy warunkującymi powodzenie jednostki i pożytek społeczny w pierwszej połowie XXI wieku, miały być: nauka języków obcych, sprawność posługiwania się komputerem jako narzędziem pracy znacznie ułatwiającym nauczanie i uczenie się; samokształcenie oraz porozumiewanie się i kooperacji z innymi ;
3.    Uczyć się, aby żyć wspólnie (realizowana jako metoda angażowania się we wspólne działania (projekty), które miały wyciszać lub nawet wygaszać konflikty poprzez wytworzenie pewnego rodzaju identyfikacji pomiędzy ludźmi. Odpowiedź na różnice historyczne oraz różnice ekonomiczne między Europą Centrum a Europą Peryferii, a z nią rosnące  tendencje nacjonalistyczne, zjawisko monetaryzmu oraz wszechobecną przemoc i agresję, które zbyt często niweczyły postęp ludzkości);
4.    Uczyć się, aby być – wg tego filara dydaktycznego, każda jednostka powinna posiąść umiejętność samodzielnego i krytycznego myślenia, aby być zdolną do niezależnych sądów i decydowania o słuszności podejmowanych działań. Płaszczyzną miało być przygotowanie człowieka do samokształcenia poprzez naukę planowania działań, wyrobienie umiejętności poszukiwania informacji i korzystania z nich, analizowania i syntetyzowania danych. Działania w obrębie tego filara miały przyczynić się do samorealizacji oraz ukształtowania aktywnej postawy obywatelskiej w demokratycznym społeczeństwie;
Dla Polski najważniejszym wyzwaniem było " powstanie zjednoczonej Europy”. Dla edukacji oznaczało to zespół zadań, których realizacja powinna przygotować młodzież i dorosłych do uczestnictwa w tym procesie oraz realnego jego postrzegania. Konieczne było preparowanie do realizacji tych działań ludzi dorosłych, którzy pracują z młodzieżą. Nauczyciel, aby być promotorem nowej koncepcji edukacji, powinien otrzymać odpowiednie przygotowanie, wiedzę i umiejętności, polepszenie pracy, płacy i statusu społecznego. Z dokumentów UE wynikało, ze funkcjami i zadaniami edukacji miały być przede wszystkim: przekazanie społeczeństwu zasobu wiedzy z różnych dziedzin nauki i życia związanego z teraźniejszymi i przyszłymi losami Europy; przygotowanie ludzi do życia zawodowego w gospodarce rynkowej i wolnego rynku europejskiego, zmiana mentalności, nawyków, przyzwyczajeń, stylów życia poprzez modernizacje nauki historii i geografii oraz rozwijanie nauki języków.
Program doskonalenia systemu edukacji w Polsce obejmował sześć działań, wspieranych przez specjalne „projekty”(programy edukacyjne), finansowane z funduszu pomocy bezzwrotnej UE w ramach Phare. "Rozwój zasobów ludzkich” uznano za jeden z priorytetowych we współpracy krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Wśród problemów, które chciano rozwiązać możemy wymienić wynikające z nich kierunki działań polskiej edukacji:
•    poszerzenie oferty edukacyjnej dzieci i młodzieży,
•    poprawa jakości kształcenia,
•    dostosowanie systemu kształcenia zawodowego do potrzeb zmieniającej się gospodarki i rynku pracy,
•    podniesienie kwalifikacji zawodowych nauczycieli,
•    zmiany prawa oświatowego w kierunku jego dostosowania do reformy i zarządzania państwem oraz zbliżenia do rozwiązań stosowanych w UE.

…tylko siódma góra i siódma rzeka bardzo daleko… czyli realizacja reform w konkretnych szkołach
Zespół Szkół Technicznych im. gen. Wł. Andersa w Białymstoku jest szkołą techniczną z 80-letnią tradycją w kształceniu zawodowym. Zadania i potrzeby, a także możliwość rozwoju szkoły doskonale wpisywały się w dyrektywy edukacyjne UE dla Polski. Jak  wiele polskich szkół ( ZST od 2003r.) bierzemy udział w konkursach na dotacje dla szkół i placówek kształcących w zakresie zawodowym. Mamy pomysły, przygotowujemy programy modernizacji oferty edukacyjnej dostosowując się do aktualnych potrzeb rynku pracy w regionie, kraju i Europie. W pewnym okresie szkoła uzyskała wnioskowane dotacje na realizację swoich programów w łącznej kwocie ponad 150tys. € brutto, co stawiało ją na czołowym miejscu pod względem uzyskanych kwot w kraju. Wyposażyliśmy pracownie zawodowe, zmodernizowaliśmy bazę technodydaktyczną, sale dydaktyczne, wprowadziliśmy nowe specjalizacje, nauczyciele uzupełnili kwalifikacje, kompetencje. Poszliśmy z tzw. "duchem czasu”. Dążyliśmy do tego, aby po realizacji programów absolwenci posiadali rzetelną i aktualną wiedzę teoretyczną, która w połączeniu z praktyką na nowoczesnym stanowisku pracy spowoduje osiągnięcie lepszych wyników na zewnętrznym egzaminie zawodowym, aby mieli większe szanse na zatrudnienie, byli zapoznani z realiami rynku pracy, otrzymali podstawy do dalszego podnoszenia kompetencji i kwalifikacji zawodowych w formach kształcenia ustawicznego. Zdążaliśmy do pożądanego przez pracodawców profilu absolwenta jako osoby z wykształceniem co najmniej średnim, zdolnej do szybkiego przekwalifikowania się lub podjęcia samodzielnej działalności gospodarczej, z dobrą znajomością, co najmniej jednego języka obcego, posługującej się swobodnie technologią ICT. Absolwenta miała cechować kreatywność, szybka adaptacja do zmieniających się warunków, umiejętność samokształcenia i podnoszenia kwalifikacji. Takie przygotowanie uczniów wymagało od szkoły wprowadzania innowacyjnych programów nauczania, a także dobrego wyposażenia w sprzęt komputerowy i nowoczesne środki technodydaktyczne – zrobiliśmy to! Kształcąc przyszłych pracowników/specjalistów/fachowców mieliśmy na względzie nieustanny postęp techniczny obserwowany w przemyśle. Metody nauczania i baza technodydaktyczna szkoły miały odzwierciedlać i dostosowywać się do panujących realiów. Zdążaliśmy do pewnego ideału, w którym są one (metody i baza technodydaktyczna) przygotowywane we współpracy ze środowiskiem pracodawców, w powiązaniu z aktualnymi potrzebami rynku pracy. To był nasz wkład w tworzenie nowej kultury technicznej i wpływ na rozwój gospodarczy regionu. Niemal całościowo wpisywaliśmy się w realizację priorytetów europejskiego systemu edukacji, a od czasu akcesji do UE, także i Polskiego kształcenia.
Nie znam szkoły technicznej, która nie przeszłaby podobnej drogi modernizującej bazę i ofertę z wykorzystaniem środków samorządowych i UE. Nie ma raczej szkoły, która nie pisałaby programów rozwojowych realizujących dyrektywy UE z 1999r. dot. edukacji. Polska posiada wiele dobrze wyposażonych szkół na różnych poziomach kształcenia (kształcących w zawodach, ale także ogólnokształcących, gimnazjalnych, podstawowych). Wciąż piszemy programy rozwijając naukę języków, wykorzystanie technologii ICT, wyrównujemy poziom wiedzy między mieszkańcami wsi i miast, miedzy uczniami polskimi i z innych krajów Zjednoczonej Europy. Wciąż modernizujemy, odnawiamy, zmieniamy. Bierzemy udział w wymianach zagranicznych w ramach programów Leonardo da Vinci, Comenius itp. Z pewnością wiele pracy wykonała juz polska szkoła, jednak ten ideał jest nieosiągalny….
 
Mało być tak pięknie … - o tym, jak jest i dlaczego nie jest tak, jak miało być?
Administracja centralna przerzuciła na samorządy ogromną ilość obowiązków organizacyjnych i finansowych, dot. edukacji,  z całkowitą świadomością, że sobie nie poradzą, bo mają za mało pieniędzy... Poza tym samorządy na poziomie gminy, a nawet powiatu, nie mają wyspecjalizowanych kadr. Moim zdaniem, z całkowitą premedytacją stawia się dziś samorządy w przymusowej sytuacji, żeby musiały się desperacko zwracać do podmiotów zewnętrznych, np. do stowarzyszeń rodziców, fundacji i innych organizacji, które zgodzą się prowadzić szkoły, ale oczywiście, już bez Karty Nauczyciela, opierając się na zewnętrznych funduszach…. Obecnie słowo "modernizacja” niekoniecznie oznacza zmianę na lepsze, unowocześnienie czy ulepszenie ale zastępuje słowo "likwidacja” szkół, etatów ze względów ekonomicznych.
Ze szkołą ściśle tożsamy jest nauczyciel, który w niej pracuje i uczeń – podmiot oddziaływań nauczyciela, szkoły. Szkoła przeobraziła się w instytucję świadcząca usługę edukacyjną, wychodząc z systemu szkoła-wspólnota. Nauczyciel przestaje być mistrzem w swoim zawodzie, traci autorytet, zaczyna być pracownikiem technicznym, bezustannie szkolonym, trenowanym przez rozmaitych ekspertów, posiadaczy jedynie słusznego kamienia filozoficznego w dziedzinie oświaty, poddawany jest rozmaitego typu kontrolom; oczekuje się od niego, że będzie pracował według instrukcji, wypełniał punkty, pisał biurokratyczne sprawozdania. Dominująca i rozrośnięta biurokracja oświatowa, przy hasłach demokratyzacji,  paraliżuje wszelkie twórcze inicjatywy oświatowe poprzez manipulowanie przy minimach programowych, przy subwencji oświatowej i przy ścieżce awansu zawodowego nauczycieli. Nie ma na świecie takiego systemu pedagogicznego, który lekceważyłby rolę nauczyciela w procesie edukacji. Mimo, iż systemy te tak bardzo się między sobą różnią, panuje w nich zgoda co do tego, że dobre kształcenie i dobre wychowanie może być dziełem dobrego nauczyciela – wychowawcy. Jednak w Polsce uważają inaczej. Nauczyciele biednieją i coraz bardziej obawiają się, że stracą pracę. Współczesny nauczyciel, kojarzy mi się ze Stanisławą Bozowska, bohaterką noweli Stefana Żeromskiego pt. „Siłaczka”, która wierna swoim ideałom, z dużym entuzjazm do pracy, udzielała bezpłatnych nauk ubogim mieszkańcom wsi, żyjąc w wielkiej biedzie zachorowuje na tyfus – dalej to już sprawa, obecnie także "chorej”,  służby zdrowia. Uczniowie mówią o nauczycielu jako o dobrze wykształconym  "wolontariuszu” pracującym bardziej dla idei niż zarobku. O poczuciu godności nie ma mowy w tym zawodzie. A przecież reforma zakładała inaczej.
Edukacja otwarta dla wszystkich, głosił ideał, tymczasem rodziców nie stać na podręczniki, które ciągle się zmieniają i są coraz droższe…, dalej kompromitująca sprawa obniżenia wieku obowiązku szkolnego i głuchość MENiS na apele psychologów, socjologów, rodziców – a gdzie zapodziała się "demokracja”?  Gorszące jest także to, że w sytuacji, kiedy szkoły nie spełniają warunków sanepidu buduje się im place zabaw, koniecznie o pomarańczowym kolorze podłoża…. Czy istnieje jakieś rozsądne wytłumaczenie takich procederów?
Za wprowadzeniem kształcenia ustawicznego (ok. 2000r. ) przemawiał fakt zmniejszania się czasu pracy zawodowej w związku z późniejszym podejmowaniem pracy przez młodych ludzi, obniżenie wieku emerytalnego, skracanie tygodnia pracy oraz wielość statusów pracowniczych umów o pracę, np. praca w niepełnym wymiarze godzin, praca dorywcza, rozwój samozatrudnienia itp. odnieśliśmy skutek odwrotny: wiek emerytalny został wydłużony, tydzień pracy wcale nie jest krótszy, umowa "o dzieło” i "na zlecenie” zaliczane są raczej do tzw. "umów śmieciowych” ze względu na status jaki ze sobą niosą.
Uczniowie też nie są zadowoleni. Obowiązkiem, który został przypisany państwu w dziedzinie edukacji, było przygotowanie młodzieży do dorosłego życia, a szczególnie do życia zawodowego. Po 13 latach reformowania oświaty skutkuje to tym, że dla licznej populacji młodzieży w wieku 16-24 lata nie ma miejsca na rynku pracy. Warto przeanalizować statystyki.
Nastąpił widoczny wzrost zjawisk patologicznych, przemoc, bezrobocie, bieda, bezradność, brak motywacji – nie może być inaczej kiedy młodzi ludzie nie mają czym zawodowo zagospodarować czasu, stoją pod klatkami, przesiadują w pubach, a na nich pracują rodzice, którym wydłużono wiek emerytalny.
    Z całym przekonaniem, ww. "4 filary edukacji” na których miała być oparta polska oświata nie wpisują się w ostatnie rewelacje dotyczące zmian w ilości godzin nauczania przedmiotów w szkole średniej, powołanie komisji do spraw cyfryzacji szkolnictwa, zmiany w ustawie o systemie szkolnictwa. Licea ogólnokształcące zostaną zastąpione liceami specjalistycznymi (kojarzy mi się to z sytuacją niedawno wygaszanych, nieefektywnych liceów profilowanych). Z programu nauczania zniknie 90 godz. historii, 60 godz.  języka polskiego i 120 godz.  przedmiotów ścisłych. Nauka historii przewidziana obecnie w liceum w liczbie 150 godz. zostanie zredukowana do 60 godz.. Ze 150 godz. nauki przedmiotów ścisłych, obowiązkowych będzie tylko 30 lekcji. Wszystko zależeć będzie od profilu i bloków tematycznych, które wybrane zostaną przez ucznia. Licealiści będą musieli więc w 15. Roku życia podjąć kluczowe decyzje o własnym rozwoju intelektualnym. Wybierając nauki ścisłe, przestaną się uczyć przedmiotów humanistycznych. Reforma w zatrważającym stopniu ograniczy wiedzę ogólną uczniów. W pierwszej klasie liceum zakończą naukę przedmiotów rozpoczętą w gimnazjum.
To tylko namiastka absurdów, które skutkują czymś odwrotnym do dyrektyw UE dot. polskiej oświaty.
     Na koniec pozwolę sobie zacytować wypowiedź Andrzeja Samsona (1947 — 2009 polskiego psychologa, psychoterapeuty, zajmującego się terapią rodzin i dzieci, jednego z pionierów polskiej psychoterapii) która jest kwintesencją "teraz” i "potem” współczesnej oświaty:
"Systematyczne olewanie przez państwo swoich nauczycieli i swojej szkoły jest ciężkim strategicznym błędem, którego odległe skutki w postaci komercjalizacji i upadku kultury oraz powszechnego zdziczenia obyczajów już można obserwować. A będzie jeszcze gorzej. Im gorzej nauczyciele będą traktowani przez państwo, tym marniejszej „jakości” ludzie będą zasilać tę grupę zawodową i tym więcej będzie wśród nich frustratów, którzy – zgodnie z „hierarchią dziobania” – poszukają obiektów od odreagowania swoich napięć w uczniach lokujących się w owej hierarchii jeszcze niżej od nich”. Gdzieś się mocno rozminęły ideały europejskiego poziomu edukacji do którego przez lata zmierzaliśmy. Ideały, które chcieliśmy realizować w polskiej rzeczywistości. To, co dzieje się obecnie w szkole, to jakby ideały z pewnością nie te, które przyniosła nam akcesja do UE. Obecne działania jak i ich skutki już skądś znamy z historii.
 
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
10
11
17
23
Data : 2019-11-23
28
Data : 2019-11-28
Początek strony